Mieszkanie na jednym z olsztyńskich osiedli. Niewielki metraż a wielkie potrzeby właścicielki. Nowe mieszkanie, nowe miejsce na ziemi, ale życiowy bagaż już zebrany i trzeba go przenieść w nowe miejsce. Ktoś powie „wyrzucić”, ktoś inny „zostawić”, a w rzeczywistości wszystko ma znaczenie i głębokie wspomnienia. Projektując wnętrza, szanuję ich właścicieli, to kim są i jaką wartość mają dla nich przedmioty. Właścicielka dokładnie wiedziała czego chce i co potrzebuje. Dopasowałyśmy ilości szafek, półek i półeczek dokładnie pod jej potrzeby. Wszystko po to, żeby każdy sprzęt, przedmiot i każda książka miały swoje miejsce. Miejsce na ścianach były odpowiednio dopasowane do obrazów, które miały zawisnąć a o których ja tylko słyszałam. To było bardzo trudne zadanie.
Zdjęcia nie przedstawią prawdziwego klimatu pomieszczenia. Po przeprowadzce i wspólnym zawieszaniu każdego obrazka, przekazanej historii każdego przedmiotu opowiedzianej przez właścicielkę to mieszkanie nabrało zupełnie innego, właściwego znaczenia.
A wszystko zaczęło się od „obrazu z makami”, po rodzicach – którego nie miałam przyjemności zobaczyć, bo wciąż wisi na ścianie w domu rodzinnym 🙂


